Prawdziwy sens minimalizmu

Czym jest mimimalizm, minimalizm w życiu, w szafie i każdej sferze?

Kilka lat temu rozpowszechniła się wielka moda na minimalizm wnętrz i trybu życia, a internet już jest rozepchany ilością filmów, których autorzy pokazują jak mają biało w domu, jak mało mają mebli oraz jak się bez nich obchodzą. Jestem w stanie zrozumieć takie podejście o ile ktoś ma zamiar migrować albo czuje przytłoczenie ilością rzeczy, które posiada. W przeciwnym przypadku – dlaczego?

Minimalizm w życiu

białe ściany to nie minimalizm

Nie warto ulegać modzie. Moda jest na pokaz, a rzeczy na pokaz nie są dla ciebie. Są dla innych, aby skupili się na tobie, a to już nie jest skromne. Ze swojej strony polecam zdrową dawkę minimalizmu: ubóstwo – rzecz zupełnie niemodną ze wszech stron. 🙂

Nie chodzi o radykalizm, lecz ograniczenie swoich rzeczy rzeczywiście do tego, ile się potrzebuje. Teraz zastanówmy się nad korzyściami, jakie płyną z tego rozwiązania. Co prawda nie pochwalisz się, że jesteś minimalistą, bo masz białe ściany, sufit, podłogę i ubranie. Jest w tym jednak coś znacznie lepszego.

Zalety życia minimalistycznego

  1. Czujesz się wolny od przepychu – masz przestrzeń.
  2. Nie jesteś przywiązany materialnie do przedmiotów.
  3. Nie musisz poświęcać dużo czasu na sprzątanie, a dzięki temu w twoim pokoju zawsze będzie autentycznie czysto. Na każdej ukrytej powierzchni! Będzie to można poczuć w powietrzu.
  4. Nie masz oporów przed przeprowadzką, bo już nie jest to dla ciebie problematyczne. Raz, góra dwa razy spakujesz się w samochód i możesz wyruszyć gdziekolwiek zechcesz.

Z czego powinienem zrezygnować?

W zasadzie wystarczy zastanowić się tylko czy to, co zebrałem, to głupoty i nie bać się ich wyrzucić albo oddać komuś, kto faktycznie tego potrzebuje. Takie ubóstwo bardzo ułatwia życie. Co więcej, pozwala oderwać się od świata. O to tutaj chodzi: wymuszam na Tobie aby zauważyć to, co jest za horyzontem. To, co umyka na co dzień.

W przeszłości uległem w małym stopniu powszechnemu pojęciu minimalizmu. Po pewnym czasie odkryłem, że jest to rzecz na popis. Tu chodziło o pochwalenie się jak mało mam przedmiotów, aby zwrócić na siebie uwagę. Dojrzałem jednak do tego, aby dążyć raczej do skromnego ubóstwa, niż do oddania się ideologii. Bo to nie minimalizm mnie wyzwolił (uczył obchodzenia się bez rzeczy, co wymagało skupienia na tym, jak znaleźć alternatywę dojścia do celu bez posiadania narzędzi), ale wyzwala mnie idea ubóstwa, którym jest minimalizm w ogóle życia. W tym człowiek znajdzie skupienie na czymś wzniosłym i godnym uwagi: Na modlitwę, czytanie, przemyślenia, na spokojne wypicie herbaty, wyciągając z niej dla siebie wiele radości.

Co obejmuje minimalizm?

Nie wystarczy jednak pozbyć się nadmiaru przedmiotów, lecz również warto czasem zrezygnować z dodatkowych bodźców. Zrób sobie tygodniową przerwę od muzyki (staniesz się bardziej wyczulony na odgłosy, rytm bicia serca będzie wyznaczał ci tempo), komputera (twoje oczy odpoczną i będziesz sypiał lepiej), może i od znajomych (lepiej poznasz swoją naturę). W zasadzie chodzi zawsze i we wszystkim o ubóstwo na wskroś, niepowierzchowne. Bądź skromny w swoim wnętrzu. Nie bój się dzielić z ludźmi tym, co masz. Nie bój się też oddać czegoś w całości. Bądź ubogi całym swoim życiem – w każdej jego sferze: w majętności, w duchowości, w relacjach, w myśleniu, w pracy i w domu. Kieruj się tą postawą, abyś trzymał się tylko tego, co jest fundamentem. Trzymaj się tego, co jest najważniejsze, co jest absolutnie wartościowe w twoim życiu i walcz o to mądrymi decyzjami.

Minimalizm nosi się w głowie

minimalizm daje same korzyści

Czytałem kiedyś o księdzu, który opowiadał o odwiedzinach pewnej rodziny podczas kolędy. Samotna matka wychowywała siedmioro dzieci i choć rodzina ta była bardzo biedna, czasami nawet dobijająco biedna, to zachowała klasę. W jaki sposób? W taki, że majątek na nią nie wpływa. Wpływ natomiast mają ludzkie nawyki i poczucie godności. Dzieci te, choć biegały w używanych i prostych ubraniach, zawsze owe ubrania miały czyste i poszanowane. Jeśli dziurawe, to starannie zacerowane lub zaszyte. Myślę, że to daje do myślenia. Porządek w biednym domu świadczy o jego mieszkańcach znacznie lepiej niż nowocześnie wyposażone a zaniedbane mieszkanie z najlepszą elektroniką i pełną lodówką.
Jeśli jest starannie prowadzone i pielęgnowane, to małe podwórko może być znacznie piękniejsze od wielkich, bogatych ogrodów zasadzonych ludzką ręką, a dziko rosnących. Takich, które są pozostawione samymi sobie.

Minimalistyczne wnętrza

Wyobraź sobie meblościankę zapełnioną książkami. Zobacz te piękne kolekcje z limitowanych edycji wydań. Jej właściciel może być oczytany, ale nie musi. Za to z pewnością niepotrzebnie jego książki są przetrzymywane – spora większość i tak została przeczytana tylko raz. Można by je więc podpisać i pożyczyć, aby ciągle będąc w obiegu wzbogacały innych ludzi. Po oddaniu pożyczałby kolejnej osobie. W ten sposób książki się również nie kurzą, tak jak ma to miejsce ze wspomnianymi półkami. Nie wierzę, że ktoś często zdejmowałby wszystkie książki po to, by wytrzeć półkę i odkurzyć posiadane dzieła. A uporządkowane mieszkanie znacznie bardziej sprzyja harmonii i spokojowi człowieka od takiego domu, gdzie nic nie ma, a i tak jest bałagan.

Czy więc nie jest warto zadbać raczej o wygodny kąt, w którym aż chce się przesiadywać, przeznaczony specjalnie do czytania, a zaopatrywać się w książki głównie w bibliotece? Nie ma wtedy bałaganu, jest czysto, zaczynam książkę, którą na pewno przeczytam do końca, później pożyczam następną. Nie odłożę w domu książki, która mi się nie spodobała i nie będzie zalegać. Nie zmarnowałem pieniędzy. Nie jestem sfrustrowany – jestem szczęśliwy. 🙂

Sens minimalizmu

Zawsze to powtarzam: istota. Istota sprawy się liczy. Czytanie jest wartościowe – nie posiadanie książek. Odnieś to analogicznie do czegokolwiek innego. Cokolwiek robisz – rób to w pełni autentycznie, rób to dobrze, uczciwie i w skrytości – bez szukania poklasku, a wtedy to stanie się naprawdę wartościowe. Wtedy po prostu to jest. Istnieje. I jest prawdziwe. Na zakończenie proponuję posilić się wierszem Stanisława Barańczaka, który bardzo mi się przysłużył:

ostanie i stabilizacja są tylko ułudą

Jeżeli porcelana to wyłącznie taka,
Której nie żal pod butem tragarza lub gąsienicą czołgu,
Jeżeli fotel, to niezbyt wygodny, tak aby
Nie było przykro podnieść się i odejść;
Jeżeli odzież, to tyle, ile można unieść w walizce,
Jeżeli książki, to te, które można unieść w pamięci,
Jeżeli plany, to takie, by można o nich zapomnieć
gdy nadejdzie czas następnej przeprowadzki
na inną ulicę, kontynent, etap dziejowy
lub świat.

Kto ci powiedział, że wolno się przyzwyczajać?
Kto ci powiedział, że cokolwiek jest na zawsze?
Czy nikt ci nie powiedział, że nie będziesz nigdy
w świecie
czuł się jak u siebie w domu?